Kontakt

Lokalna Grupa Działania „Warka”
Biuro
ul. Wójtowska 1,
05-660 Warka,

tel: (48) 366 19 27

lgdwarka[at]gmail.com

Zaprzyjaźnione LGD


"Jarmark Książęcy – jak to drzewiej bywało"

"Zadość tradycji przodków czyniąc, wszelkim staraniem pragnąć przywrócić dawne zwyczaje książęcego miasta Warka, Lokalna Grupa Działania „Warka” zorganizowała Jarmark Książęcy, który odbył się 27 czerwca Anno Domini"


"Dzień rozpoczęto po bożemu, czyli od mszy św. w kościele Matki Bożej Szkaplerznej. Ale potem były już tylko zbytki i swawole. Ci, którzy wybrali się tego dnia do Warki, zapewne nie żałują, choć obcych zbyt wielu się nie dopatrzyliśmy. Od początku imprezy największym powodzeniem cieszyły się stragany rozstawione we wschodniej pierzei pięknego rynku. Nie dziwota, można tam było napić się spienionego piwa, po którego kilku łykach kurzyło się ze łba. Na szczęście browarnik skąpo nalewał, więc też straż miejska nie miała dużo roboty. Bardziej zapobiegliwi najpierw odwiedzali kramik z mięsiwem wszelakim, obwieszonym kiełbasami i kaszankami, z szynkami szykownie rozłożonymi na desce. Trudno było się powstrzymać od sięgnięcia po kęsek. Zwłaszcza, że obok czerwieniły się dojrzałe pomidory, poprzetykane długaśnymi ogórkami. Było więc jadło i napitek, co jednak stanowiło jakby wstęp do jarmarkowych atrakcji. Od strony magistratu rozlokowała się miejscowa mennica. W prawdzie talarów, ani nawet srebrnych groszy nie wybijała, ale pamiątkowy medal ze znakiem zodiaku i imieniem ukochanej można było sobie zafundować. Tym bardziej, że cała scenka miała swoją dramaturgie. Nieco dalej dmuchając olbrzymim mieczem w rozżarzone węgle, kołodziej (choć w tym przypadku raczej kowal) wyczarowywał z metalu różne przedmioty.

Kultura przede wszystkim

Organizatorzy wykorzystali jarmark, aby zgromadzona gawiedź łyknęła też nieco kultury. Można więc było wzbogacić swą wrażliwość artystyczną oglądając mini galerię obrazów. Dzieci natomiast same spróbowały stworzyć dzieła sztuki i w kilku przypadkach chyba nosiły one znamiona nieśmiałego prymitywizmu. Prawdziwym zaskoczeniem była jednak kilkudziesięciometrowa kolejka po… wejściówkę do katakumb miejscowej fary. Tę bardziej kulturalną część imprezy uzupełniały tańce i koncert muzyki dawnej. Jak to zwykle przy jarmarku była i bitka rycerska, zwana dla niepoznaki turniejem, a także w szranki stanęli miejscowi łucznicy. Na szczęście nie znalazł się śmiałek, który chciałby zestrzelić jabłko umieszczone na głowie swojej niewiasty. Przyznać jednak wypada, że strzały dość celnie latały, skoro nikt nie odniósł uszczerbku na zdrowiu."

 Leszek Świder, Jarmark Książęcy – jak to drzewiej bywało, Kurier Południowy,
Nr 26 (349), Piaseczno 2010, str. 4.


Fotorelacja - Jarmark Książęcy 2010